- Po rozpadzie LiD-u partie, które pozostały, nie są w stanie przekonać do siebie lewicowego elektoratu - tłumaczy "Polsce" Balicki. Dlatego były minister zdrowia w rządach Leszka Millera i Marka Belki odszedł w piątek z Socjaldemokracji. Teraz zamierza ruszyć w trasę po kraju. Będzie przekonywał, że reforma służby zdrowia proponowana przez minister Ewę Kopacz jest poważnym błędem. I o tym, jakie zagrożenia niesie za sobą prywatyzacja szpitali.
Pod szyldem "Krytyki Politycznej" Balicki w październiku i listopadzie odwiedzi Wrocław, Białystok, Poznań i Toruń. A w każdym z miast zorganizuje otwartą debatę o służbie zdrowia. - Nie możemy dopuścić do tego, by o tym, kto będzie miał dostęp do służby zdrowia, decydował jego portfel - mówi Balicki.
Zapewnia, że nie jest to żadna kampania wyborcza. - O europarlamencie jeszcze nie myślałem - mówi.
Na co więc liczy, skoro PO i PSL mają większość w parlamencie i bez kłopotów mogą przegłosować proponowane zmiany? - Na to, że PO, która kieruje się sondażami, będzie potrafiła zreformować swoje stanowisko - mówi.
By zwiększyć wydźwięk przedsięwzięcia, w internecie powstanie specjalna strona: www.szpitaledlaludzi.pl. Będą na niej zapowiedzi spotkań i relacje wideo z tych, które już zorganizowaliśmy - mówi Michał Syska, wiceszef Socjaldemokracji Polskiej. Na stronę trafią też raporty Unii Europejskiej o skutkach i efektach prywatyzacji służby zdrowia w krajach europejskich.
- Poseł Balicki zawsze był aktywny, jeśli chodzi o konferencje, gorzej z realnym działaniem - ocenia Beata Małecka-Libera, wiceszefowa sejmowej komisji zdrowia. - Łatwo jest krytykować, trudniej coś zaproponować. A nie jest prawdą, że portfel zdecyduje o dostępności do służby zdrowia. Szpitale po przekształceniu w spółki nadal będą przyjmowały bezpłatnie.
Debaty Balickiego to kolejna inicjatywa lewicowych polityków. Gdy w maju tego roku okazało się, że PO zamierza przekształcać szpitale w spółki prawa handlowego, a potem przekazywać je samorządom, politycy SdPl i PD powołali stowarzyszenie Stop prywatyzacji szpitali.
Agata Kondzińska
Źródło