
Anita Karwowska: Czy jeżeli PO zgodzi się na poprawki SLD, będzie to koniec reformy, o jakiej myślała minister zdrowia Ewa Kopacz?
Marek Balicki, poseł SdPl, b. minister zdrowia: Słyszała pani, co powiedział w Sejmie profesor Religa o tych ustawach? "To nie jest reforma, ale antyreforma". Zgadzam się z tym, ponieważ PO, chcąc naprawiać służbę zdrowia, zapomniała o pacjencie, a spojrzała na to wyłącznie w kategoriach ekonomicznych. Zmiany proponowane niosą więcej strat niż korzyści.
Jednak czy propozycja SLD, aby majątki szpitali były przekazywane spółkom jedynie w dzierżawę, nie zaś na własność, nie powinna uspokoić tych, którzy boją się prywatyzacji szpitali?
- Wręcz przeciwnie, bo spółka, która będzie mogła tylko dzierżawić, a nie być właścicielem majątku szpitala, będzie miała dużo słabszą pozycję w staraniu się np. o kredyty w banku. Spółka, która ma własny kapitał, może się rozwijać, inwestować. Żaden bank nie będzie chciał wziąć jako jedynego zabezpieczenia starych łóżek szpitalnych i sprzętu medycznego, który po dwóch latach nadaje się do wyrzucenia. To może spowodować, że wiele z takich spółek szybko upadnie.
Jest pan przeciwny komercjalizacji szpitali?
- Nie jestem, ponieważ wiele szpitali wymaga przekształceń. Ale pod kilkoma warunkami. Pierwszy - komercjalizacja nie powinna być obowiązkowa. Następny warunek - większość udziałów w spółce, która jest właścicielem szpitala, powinna zostać w rękach samorządu. I ostatni - dofinansowanie służby zdrowia przez zwiększenie składki zdrowotnej z obecnych 9 do ok. 12 proc., bo bez pieniędzy ta reforma się nie uda.
Czemu szpitale nie mogą działać na obecnych zasadach?
- Ponieważ zadłużają się w nieskończoność i działają niesprawnie. Wymagają reorganizacji, dofinansowania.
Czym może grozić komercjalizacja szpitala, który nie jest do tego przygotowany?
- A co robi szef firmy, który musi wypracować zysk, ale z samej działalności nie może tego zrobić? Zwolni pracowników, zrezygnuje z działań, które nie przynoszą zysków. W przełożeniu na szpitale oznacza to redukcje personelu i zamykanie niedochodowych oddziałów.
Będzie tak źle?
- Umówmy się na rozmowę o skutkach reformy za trzy lata. Wtedy będzie piekło.